poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 7

          Jechali tak już drugi dzień. Drugi dzień od porwania. Wszystkie mięśnie Nikol były obolałe. Dziewczyna dziwiła się wytrzymałością chłopaka, który bez snu prowadził samochód tyle godzin z kamienną twarzą. Mieli tylko parę przystanków na jedzenie. Ona miała już dosyć tej jazdy. Nie wiedziała, gdzie się dokładnie znajdują, po za tym, że są za granicą, bo napisy były już w innym języku. Leżała rozłożona na fotelu wyczerpana fizycznie jak i psychicznie.
Pogodziłam się już ze swoim losem, wszystko jest mi obojętne poza jedną rzeczą. Matka. Jest gdzieś tam. Setki a nawet tysiące kilometrów od domu. Jest mi jej tak bardzo żal. Ona tak bardzo się o mnie bała, a ja ją wyśmiewałam. Tak bardzo bała się zostać sama. Bała się, żeby mi się nic nie stało. A teraz będzie już zawsze sama. Opuszczona.
Daleko jeszcze? – spytała z przymkniętymi oczami.
Nie
Ostatnio też mi tak powiedziałeś.
Jeszcze kawałek. – Westchnęła na jego słowa.
Leżała z przymkniętymi oczami, odpływając w sen, gdy nagle usłyszała przekleństwo Jacoba i ryk Samochodu. Gnali jeszcze szybciej. Dziewczyna wyprostowała się, gdyż nie wiedziała co się dzieje. Zauważyła znajomy pojazd jadący za nimi, a chłopak miał z 280km/h na liczniku.
Jacob co się dzieje – zapytała wystraszona.
Znaleźli nas. – chłopak spojrzał w tylne lusterko i jeszcze bardziej przyśpieszył. Samochód po prostu szybował na jezdni. Nikol nie rozumiała jak on tak zręcznie manewruje samochodem, podczas gdy dla niej obraz był zamazuje przy tej prędkości.
Rozbijemy się . –  powtarzała to jak mantrę. Nie zdawała sobie sprawy, że mówiła to na głos.
Fajnie by było jakbyśmy się rozbili a nie, żeby nas złapali.
Zacisnął zęby i patrzył rozpaczliwie za możliwą drogą ucieczki, ale jezdnia prowadziła cały czas prosto, dopiero daleko przed nimi był zakręt. Jechali ponad 300 km/h a biały, sportowy samochód był tuż za nimi. Serce dziewczyny przestało bić, gdy zobaczyła co znajduje się przed nimi, gdy wyjechali z zakrętu. Korek. Cała droga zakorkowana. Po bokach budynki mieszkalne z bawiącymi się dziećmi i chodzącymi ludźmi. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie.  Zaczęła krzyczeć. W końcu przerażenie pojawiło się na twarzy chłopaka. Hamował, ale z piskiem opon nadal szli do przodu. Ludzie wokół zaczęli krzyczeć i uciekać. Za nimi pozostawały czarne ślady i pełno dymu. Do sznura samochodów zostało im co najmniej 300 metrów.
–  Dasz radę – szepnął.
Łzy płynęły po jej twarzy. Spojrzał w tylne lusterka, ale tamci byli nadal za nimi.
Nagle chłopak szarpnął kierownicą wykorzystując umiejętności samochodu i szerokość ulicy. Nikol zacisnęła powieki krzycząc. Została przymiażdżona przez pasy do siedzenia.
Samochód otarł się o ścianę budynku powodując duży wstrząs. Spojrzała na dłonie chłopaka, które były zaciśnięte na kierownicy. Samochód się zakręcił kilka razy w koło tak, że auto ich prześladowców było prosto przed nimi. Nikol wstrzymywała oddech a świat wokół czekał na dalsze wydarzenia. Ludzie parzyli przerażeni i czekali na rozbicie się pojazdu. Nagle Jacob wcisnął pedał gazu i znów płynęli zawrotną szybkością po drodze. W głowie jej się kręciło, a serce biło w gardle. Żołądek pragnął wydostać swoją zawartość na powierzchnie powodując zielony kolor na jej twarzy. Mimo, że pędzili ok 260km/h samochód był nadal za nimi.
Nie uciekniemy im –  wyłkała Nikol.
Jacob nic nie powiedział. Ściskał kierownicę i patrzył co i raz na to, co się dzieje za nimi. Wjechali na wzgórze, gdzie wystarczy za mocno skręcić a wyląduje się na wielkich  głazach a potem wpadnie do wody bez jakich kolwiek szans na przeżycie.
Droga była wąska, jednokierunkowa, a pojazd, który ich ścigał zaczynał próbować się wepchać w miejsce między skałą, a ich samochodem, ale Jacob nie dał się tak łatwo. Zaczął przyśpieszać, a auto przy każdym zakręcie wykrzywiało się powodując jazdę tylko na dwóch kołach. Minęli znak informujący o zakazie jazdy dalej .
–  Zatrzymaj się! Nie przejedziemy dalej! krzyczała, a chłopak przerażony spojrzał na ekran, który pokazywał, że tamci są tuż za nimi.
Nikol poczuła szarpnięcie i popatrzyła na boczną szybę od strony chłopaka. Samochód prześladowców zaczął wciskać się obok nich aż koło ich pojazdu złapało pobocza. Chłopak wcisnął nagle hamulec a rozpędzony samochód wroga naglę skręcił prosto w przepaść. Oboje wstrzymali oddechy. Patrzyli na zmiażdżone auto dachujące po gruzach w dół wzgórza. Z maszyny zrobiła się zgnieciona, metalowa kulka. Nikol czuła jakby jej serce się zatrzymało. Patrzyła jak szczątki samochodu wpadają do wody.
Zabiłeś ich...szepnęła.
Jeszcze chwila i tak byśmy MY wyglądali.  odpowiedział jej z kamienną twarzą.

Zabiłeś ich... ty... ja... oni... szeptała wciąż w wielkim szoku. Nie mogła zrozumieć tego, co się przed chwilę stało.
Tak jakby przyczyniłam się do śmierci ludzi. Ludzi, którzy zapewne mieli rodziny, dzieci, przyjaciół... Ludzi, którzy czuli ból, radość, smutek... Ludzi, którzy już nigdy nie zobaczą pięknego zachodu słońca, nie spełnią marzeń… Nie poczują i nie zrobią niczego… Nigdy.
Wszystko ok? odezwał się po godzinie jazdy w ciszy. W końcu raczył na mnie spojrzeć. Patrzcie wszyscy!
O co ci chodzi?! O to czy wszystko okey ze mną i jak się czuję z współudziałem zabicia ludzi?! Jeśli tak to ci powiem, że jestem zarąbiście z siebie dumna! – w głowie cały czas miała obraz spadającego samochodu, a raczej tego co z niego zostało.
Zdajesz sobie sprawę, że jeden ich mocniejszy ruch i byśmy to MY tak wyglądali? – mówił spokojnie, ale coś w jego głosie sprawiało, że Nikol zaczynała się go bać. Dziewczyna przetarła twarz dłońmi i oparła głowę o zagłówek fotela przymykając oczy.
Jak długo będziemy jeszcze jechać? – spytała cicho.
Jeszcze kawałek.
Jakiś długi ten kawałek, bo ostatnio też tak mówiłeś.
Teraz jest mniejszy. – odpowiedział cicho. Przewróciła oczami i ułożyła się wygodnie. Nie spostrzegła się kiedy wspomnienia z wzgórza przerodziły się w koszmar.

Obudziło ją trzaśnięcia drzwiami. Otworzyła i przetarła zaspane oczy. Zauważyła, że się zatrzymali. Byli na ogromnym, pustym polu, wokół którego znajdował się las. Na środku pola rosło wielkie, przepiękne drzewo, bardzo podobne do tego z ogrodu Jacoba. Cała sceneria była ogólnie dziwna. Nikol wydawała się jakby była z jakiegoś cholernego obrazka. Zaczęła poszukiwać wzrokiem Jacoba i szybko go znalazła. Nie był sam. Obok niego stał, równie wysoki jak on, łysy mężczyzna. Nikol wydawał się on bardzo znajomy, ale nie mogła sobie przypomnieć w jakich okolicznościach go wcześniej spotkała.
Głównie stali i patrzyli się na siebie, co i raz coś do siebie mówiąc a kilka razy zerkając na samochód. Dziewczyna rozejrzała się, ale nigdzie nie zauważyła, żadnego pojazdu. Nagle przestali rozmawiać i ruszyli w stronę auta. Nikol siedziała spięta. W głowie miała obraz tego co mogą z nią zrobić i na ile sposobów można ją zabić, na ile sposobów może cierpieć. Zacisnęła drżące dłonie w pięści i spojrzała na dziurę, w której przed chwilą były drzwi. Łysy miał kamienny wyraz twarzy. Zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu, potem spojrzał na Jacoba. Chwilę utrzymali wzrok a potem chłopak pokiwał głową. Mężczyzna odszedł a chłopak wsiadł do samochodu odpalając go. We wnętrz panowała taka cisza, że aż dzwoniła w uszach. Nikol nie pytała o nic, gdyż jej gardło było zaciśnięte nie pozwalając wyjść na zewnątrz żadnym dźwiękom. Nagle brunet wyciągnął dłoń. Puknął kilka razy w jej skroń a przed oczami stanęła jej ciemność.


Zaczęła mrużyć oczy, gdyż w pomieszczeniu było bardzo jasno. Czuła jakby mocno uderzyła się w głowę, tak że aż jej w niej wirowało. Była pół przytomna. Zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Znajdowała się w nieskazitelnie białej sali. Leżała na czymś co przypominało łóżko, tylko że łóżko nie dopasowywało się do każdego twojego ruchu, nie zależnie czy chciałeś się podnieść, czy poruszyć. Niesamowicie miękki materiał przylegał do jej ciała. Po za łóżkiem pomieszczenie było puste. Nie widziała nawet drzwi.
 Fajnie zamknęli mnie w pokoju bez klamek. Oczywiście to rozumiem skoro widziałam jak facet zmienia się w kobietę, i że byłam przekonana że zostałam porwana oraz że wierzyłam w to, że przyczyniłam się do zabójstwa ludzi.
 Położyła się zirytowana i złapała za pulsującą głowę.
Podejrzewałam, że jestem chora na umyśle, no ale nie wiedziałam, że na serio.
 Spojrzała pod koc, którym była przykryta, na swoje prawie nagie ciało, gdyż znajdowała się w bieliźnie.
 Zboczeńcy.
 Oglądała swoje idealnie, gładkie ciało. Spojrzała na nogi i ręce, o których wcześniej myślała, że są całe poramowane, po wspinaczce na drzewa. Nie było żadnych siniaków, ani najmniejszego zadrapania.
 Który dziś jest? Jak długo tu jestem? Co się stało?
Głowa bolała ją tak bardzo, że musiała przymknąć oczy. Nie przejmowała się za bardzo niczym. Leżała otępiała.
Nikol Ubesejret, jak się czujesz? – Przestraszyła się czy usłyszała męski głos.
Nie usłyszała nawet kiedy wszedł. Otworzyła szeroko oczy i skamieniała.
Nie, nie, nie, NIE! To nie może być prawda! TO PO PROSTU NIE MOŻE BYĆ PRAWDA!!!
Popatrzyła przerażona na łysego mężczyznę, który mierzył ponad dwa metry, tego samego z którym rozmawiał Jacob a ona potem zemdlała. Serce zaczęło jej bić galopem a pod powiekami zaczęły zbierać się łzy.
Nikol obudź się! Słyszysz?! MASZ SIĘ OBUDZIĆ, DO CHOLERY JASNEJ ! KURDE MAĆ, OBUDŹ SIĘ!
Uspokój się. Nie musisz się mnie bać. Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. powiedział spokojnym głosem.
Chce pan dla mnie jak najlepiej?! To po jaką cholerę mnie w ogóle porwaliście?! – zaczęła krzyczeć powstrzymując łzy.
To nie my cię porwaliśmy. Porwana zostałaś przez tych, którzy wywieźli cię z miasta. My cię odbiliśmy. Gdyby nie my byś skończyła jak twoi przyjaciele. – powiedział cicho, ale stanowczo. Nikol spojrzała na niego w szoku.
 Jak bym skończyła? Zuzka? Julia? Nika?
C-co z.. n-nimi – zaczęła się jąkać oczekując najgorszego.
Mężczyzna nic nie odpowiedział. Przedłużał chwilę jak najgłużej, co jeszcze bardziej męczyło dziewczynę.
– Mów! – wydarła się.
Westchnął.
Przykro mi, ale wszyscy zostali zamordowani
 Nikol popatrzyła na niego jakby mu wyrosła druga głowa. Zaczęła powoli machać głową nie wierząc w to co usłyszała. Czuła jakby z jej płuc uciekło całe powietrze, czuła jakby jej serce stanęło. Nie… to nie możliwe… To nie mogło się stać… Nie im, nie Zuzce, ani Julce, ani Nice. Nikomu. Po prostu nikomu. On kłamie. Ruda by mnie nie okłamała. Mówiła prawdę, że nie oni są bezpieczni. Ten człowiek parszywie kłamie! Jak on może tak kłamać?! Jak śmie?! Już nie starała się powstrzymywać łez. Po prostu płynęły jej po całej twarzy,  zrozpaczonej, zszokowanej twarzy.
Nie! Nie! To się nie mogło stać! Kłamiesz! Rozumiesz kłamiesz! Oni żyją. Wciąż są w tym ośrodku! Czekają na mnie! – zaczęła krzyczeć rozpaczliwie, uderzając najpierw pięściami w koc a potem w mężczyznę.
Dlaczego ja? Dlaczego uratowali mnie? Dlaczego moje życie jest ważniejsze niż życie kogoś z nich? Dlaczego nie Zuzka? Dlaczego nie ona? Jej rodzice nie doszli do siebie po stracie jednej córki. Jak oni przeżyją wieść, że ich życie straciło sens? Zamordowani… Tak po prostu… Kłamcy, parszywi kłamcy. Mieli być bezpieczni.
Zaczęła wspominać, długie wieczory które przegadała z Niką. Twarze roześmianych rodziców, którzy spędzali razem z nimi czas podczas grilla. Którzy już nigdy się nie uśmiechną po takiej stracie.  Tysiące godzin spędzonych przy telefonie. Wspólne dni spędzane nad oceanem. Wszystkie uśmiechy, wszystkie łzy, wszystkie piękne chwile, które już nigdy się nie powtórzą, które tracą sens bez istnienia ich wykonawców, których nie będzie można uzbierać więcej. Już nigdy. Przenigdy.  Mężczyzna wpatrywał się w zrozpaczoną twarz zapłakanej dziewczyny. Dotknął jej ramienia, ale ona nie zareagowała. Kiwała, machała non stop głową na lewo i prawo wpatrując się nieprzytomnie w ścianę.
W momencie napadu musieli pozbyć się świadków. Wszyscy tam obecni zginęli.  dodał. – Nikol, to co się stało się nie odstanie. Trzeba iść dalej. Nie przywrócisz im życia płacząc. Daj im odejść w spokoju. Już nic nie możesz zrobić. – Dotknął jej skroni przyklejając „plaster”, ale ona nie zareagowała. Nie dała po sobie znaku, że czuje jego dotyk. Nie wiedział czy chociaż dotarło do niej to co powiedział, dopóki się nie odezwała ochrypłym, cichym głosem.
Ale dlaczego ja? Dlaczego nie ktoś z nich tylko ja? – spojrzała na niego tempo podpuchniętymi, czerwonymi oczami, które opierały się przed zaśnięciem. Wciąż miała przed oczami twarze ich wszystkich uśmiechniętych w autobusie. Z niektórymi osobami rozmawiała tylko kilka razy, ale jej serce przechodziło bólem, gdy sobie pomyślała, że  następnym razem zobaczy już tylko ich w trumnie. Zimnych. Martwych.
Dowiesz się, jak wstaniesz. gdy tylko wypowiedział te słowa, jej powieki opadły i już się nie podniosły. Złożył pocałunek na jej głowie i wypowiedział słowa szeptem.
Bo jesteś wyjątkowa.

21 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział
    PS Może być taka długość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i cieszę się z niego bardzo :D

      Usuń
  2. Świetny rozdział długość może być. Treść nwm dlaczego przypomniała mi troche "Koszmar minionego lata" ( polecam film jak lubisz horry :). Mam nadzieje że następny rozdział będzie taki sam albo nawet lepszy pozdrawiam anonim ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Nie wiem co to ten koszmar minionego lata. Jestem ciekawa w czyn ci go przypomina. Dziękuję jeszcze raz i tez mam taką nadzieję ♡:D

      Usuń
  3. Zgrabnie budujesz akcję, opisy są dynamiczne, oby tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz. I też mam taką nadzieję :)

      Usuń
  4. Thanks to my father who shared with me about this webpage, this web
    site is truly amazing.

    Feel free to visit my weblog; paid surveys online

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh thank you very much !! We are very glad that you like it !! I am glad that my dad showed you this blog. I am curious how he had found it. I hope you are with me and I did not forsake !!! :D

      Usuń
  5. Having read this I thought it was really enlightening.
    I appreciate you taking the time and energy to put this
    content together. I once again find myself spending a significant amount
    of time both reading and posting comments.
    But so what, it was still worthwhile!

    My page - paid surveys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh thank you very much !!! I am happy with this and all comments. I'm glad somebody appreciates it. I hope you're still with me and I did not forsake ♡♡

      Usuń
  6. Hey there! I've been reading your weblog for a long time
    now and finally got the bravery to go ahead and give you a shout out from
    Dallas Tx! Just wanted to tell you keep up the great job!



    my web site ... free music downloads - freemusicdownloadsb.com -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh thank you thank you thank you !!!! Thank you wrote and that you like. I'm glad someone appreciates me !!! I love all of you. ♡♡♡

      Usuń
  7. This blog was... how do I say it? Relevant!! Finally I've found something which helped me.
    Thanks a lot!

    My web page: minecraft free

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you and think nothing of it. I'm glad that you like and you helped. I'm curious what and I'm curious how you found my blog and if you're still with me.♡♡♡

      Usuń
  8. Chłopak złapał ją gwałtownie i pociągnął w stronę długich korytarzy. Biegła ile sił w nogach. Obejrzała się do tyłu. Tuż za nią biegli oni. Chłopak podniósł ją zręcznie i pobiegli jeszcze szybciej. Czuła się, jakby wystawiła głowę, przez szybę pędzącego samochodu. Skręcili tak gwałtownie w jeden z korytarzy, że dziewczynę odrzuciło, ale on trzymał ją ciasno. Dopadli jedne z drzwi i wpisywał tak szybko kod, że nie było widać jego palców. I nic. Przerażona twarz Jacoba wystarczyła, żeby Nikol wiedziała, że coś jest nie tak. Znów gwałtownie ruszył przed siebie trzymając w ramionach brunetkę. - zbyt dużo gwałtownie w jednym akapicie : D trzy pod rząd:D

    Co do rozdziału - jakoś, czegoś mi brakuje. niewiem czego, ale czegoś.
    Jest akcja, ejst nadl wiele opisów i nie wiem jak to czytac xd
    ale jest ok ..
    poprzedni podobał mi się duzo bardziej.
    Kim jest Jakob?
    Jakimi : nami: - słowa Jacoba,
    Szejnn, ach, Szejn.. już sobie przypomniałam o co dokładnie chodziło, bo wcześniej jakoś uleciał mi z pamięci.
    Dała by ją na szkolenie i nie dożyła by piątych urodzin, ej takie dziecko jeszcze nic kuma, :D
    czytam dalej , ale nie wiem czy dziś skończę kolejny rozdział :D Oczka mnie bolą. :((


    Buziiiii <3 :*

    lofreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok dzięki za poprawkę ;*, jak czytałam sama też mi czegoś brakowało i tez sama nie wiem czego ;o. Słowa Jacoba się niedługo wyjaśnią. Fajnie że tu dotrwałaś. Zostaw ten laptop, bo będziemy robić zrzute na okulary xD. Dziś późno wróciłam, ale jutro nadrobię u ciebie. ;*** ♡♡

      Usuń
  9. Kochana moja :p "coś na podobę alarmu." - coś na podobieństwo alarmu :D
    Kompletnie nic nie rozumiem XD Co tam się właściwie stało?! XD Przydałyby się w końcu jakieś wyjaśnienia na temat tego, kim u licha jest Nikol XD I dlaczego chcą ją zabić oraz o co chodzi, że Jacob jest jednym z nich? WTF lekkie mam :D No nieźle się dzieje.
    (wyprułam się z możliwych sił komentowania, więc nie będą one za twórcze xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyprucie xD. A czego nie rozumiesz? ;) Mogę ci wtłumaczyć o co tam chodzi, ale żeby wiedzieć o Nikol, Jacobie i dlaczego chcą ją zabić, to musisz przeczytać dalej, bo nie będę nic zdradzać ;D. Czemu lekkie WTF xD?

      Usuń
  10. "Ludzie, których widziałam pierwszy raz w życiu chcą ją zabić "
    chcą mnie zabić, albo ludzie których widziała. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że udało im się stamtąd uciec, mam nadzieję że bezpiecznie dotrą od domu. Sądzę że skoro już się to wszystko wydarzyło, Nikoli należą się wyjaśnienia. Jej mama jak i Jacob powinni powiedzieć jej całą prawdę, w końcu chodzi o jej życie. No dobrze ją się tu zatrzymam, mam jeszcze do nadrobienia sporo rozdziałów u moich stałych czytelników, ale myślę że za jakiś czas wrócę do ciebie i do tej historii, a póki co zapraszam do mnie, będzie mi miło jeśli poswiecisz mi chwilkę czasu. Mam nadzieję że do zobaczenia. Mewa!
    nauczysz-sie-mnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) teraz weekend i jeśli nie przyjedzie do mnie koleżanka to postaram się wpaść. Jeszcze raz dziękuję, że nadrabiasz, że czytasz. Już jesteś w 1/4. Tak więc po raz kolejny dziękuję <3

      Usuń