wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 5

Próbowała łapać oddech. Czuła jak jakiś płyn wypływał z jej ust. Krztusiła się. Szybko zamykała i otwierała oczy, które ją szczypały. Cały obraz był rozmazany i niewyraźny. Wiedziała tyle, że bolał ją każdy mięsień, ktoś nad nią klęczał oraz było jej bardzo zimno od przemoczonego ubrania, które przyklejało się jak druga skóra. Coraz lepiej łapała kontakt z rzeczywistością.
Nikol, wstawaj. Musimy uciekać. Im szybciej to zrobimy tym mamy większe szanse na przeżycie. Proszę cię. Pomóż mi. Sam nie dam rady, musisz mi trochę pomóc. – usłyszała zdenerwowany głos Jacoba.
Podniosła się powoli na łokciach. Cały świat jej wirował. Jacob pomógł jej wstać. Głowa ją strasznie bolała, jakby przywaliła nią o betonową ścianę. Nie bała się. Była nadal otumaniona podtopieniem, tak w ogóle to nie wierzyła, w to wszystko co się wydarzyło. Nie myślała o niczym. Nawet o spotkaniu przyjaciela. Po prostu  była. Nic więcej. Jej ciężka głowa nawet jej na to nie pozwalała. Zachowywała się jak po lekach psychotropowych. Znajdowali się w jakimś małym pomieszczeniu, w którym panował mrok.
Masz włóż to. podał jej biały szlafrok, taki sam, jaki mieli ludzie na basenie, którzy nie pływali.Będzie ci cieplej i nie wyróżnisz się aż tak. – Włożyła go, a on naciągnął jej na głowę milutki kaptur.
 Wziął ją za rękę i otworzył drzwi. Wyprostował się i pewnie szedł przez korytarz w takim samym ubraniu jak dziewczyny. Nikol trzęsła się nie tylko z zimna, ale dzięki temu zaczynała oprzytomniać. Wszystkie emocje wracały, wszystkie wspomnienia. Spojrzała na twarz przyjaciela i o mało nie pisnęła z radości. Nauczyła się już, że musi się zachowywać jak on. Radość, że jest z nią powodowała uśmiech na jej twarzy, pomimo powagi sytuacji. Martwiła się jednak o kobietę, która zabrała ją na początku. Chciała o nią spytać, lecz wiedziała, że to nie jest ten moment.
Szli w napięciu korytarzem z mnóstwem drzwi, skręcili w następne rozwidlenie. Chłopak trzymał ją za rękę i ściskał, gdy się zatrzęsła, dodając jej otuchy.  Chciała cały czas oglądać się za siebie, by sprawdzić, czy zobaczy strasznych mężczyzn w czarnych garniturach. Bała się odgłosu własnych kroków, które odbijały się w tej grobowej ciszy. Skręcili do następnych drzwi po lewo i stanęli przed nimi. Przy tych drzwiach widniał czytnik, na podobę alarmu. Wpisał długi ciąg liczb i usłyszeli ciche szczęknięcie. Weszli do dalszego labiryntu korytarzy. Jacob wydawał się sztywny i chłodny, Nikol też się starała, tak samo jak nie szczękać zębami, co było już o wiele trudniejsze. Postanowiła zagryźć je mocno.
 Szli chwilę i ustali przed następnym wejściem. Chłopak puścił jej dłoń i wskazał, aby poszła przodem. Popchnęła drzwi i stanęła jak wryta.
Znaleźli się w holu, gdzie byli Oni. Serce biło jej tak, że była pewna tego, że je słyszą na końcu pomieszczenia. Oddychała bardzo szybko i spięła się gotowa do biegu, ale poczuła dłoń na plecach. Otrzeźwiła się i powtarzała cały czas w głowie te słowa jak mantrę, której starała się trzymać. Próbowała się skupić na tym niż na oprawcach.
Zachowuj się naturalnie. Zachowuj się naturalnie.
Mimo to cała się trzęsła. Szczękała zębami, pomimo prób, a adrenalina tak jej podskoczyła, że nie czuła już zimna. Ledwo miała siłę iść. Powłóczyła nogami jak z galarety, nadal z jego ręką na plecach, która pocierała jej szlafrok, jakby jej było zimno. Skierowali w stronę następnej windy
Uspokój się. Nic wam nie zrobią. Zobacz, nawet nie są wami zainteresowani.
Cały czas myślała gorączkowo. Stanęli przed drzwiami celu. Jacob wyciągnął rękę, aby wpisać znów jakiś kod. Nikol poczuła, jak jego dłoń nerwów zatrzęsła się na jej plecach.
I tyle wystarczyło.
Potem wszystko działo się bardzo szybko. Chłopak szarpnął gwałtownie i pociągnął w stronę długich korytarzy. Biegła ile sił w nogach, ale nie nadążała za nim. Obejrzała się do tyłu. Tuż za nią biegli oni. Znów zaczęła krzyczeć przerażona. Serce waliło jej jak po amfetaminie, a adrenalina buzowała w jej żyłach.
Bieg. Krzyk. Zamęt. Chaos.
 Chłopak podniósł ją zręcznie i biegli jeszcze szybciej. Czuła się, jakby wystawiła głowę, przez szybę pędzącego samochodu. Skręcili tak gwałtownie w jeden z korytarzy, że dziewczynę odrzuciło, ale on trzymał ją ciasno. Miała wrażenie, jakby jej wnętrzności splątały się w jeden wielki supeł. Dziko dopadli jedne z drzwi, a Jacob wpisywał tak szybko kod, że nie było widać jego palców.
I nic.
Przerażona twarz chłopaka wystarczyła, żeby Nikol wiedziała, że coś jest nie tak. Znów gwałtownie ruszył przed siebie trzymając w ramionach brunetkę. Wpadł na następne drzwi z kodem i stało się to samo, co z poprzednimi. Tak przerażonego, Nikol go nigdy w życiu nie widziała. W oczach miał szał, a z czoła lał się pot.
Skręcili w drzwi bez kodu. Zobaczyła, że mężczyźni zatrzymali się i uśmiechnęli złowrogo, jakby wygrali ten maraton.
O co chodzi?
Chciała to powiedzieć przyjacielowi, ale nie było czasu. Znaleźli się w zupełnie pustym pomieszczeniu z jedną stalową ścianą. Na końcu pokoju znajdowały się metalowe, ciężkie drzwi. Ich cel. Jacob puścił Nikol i sam dobiegł do nich, a następnie stanął jak wryty. Wyglądał jak słup soli z rozpostartymi oczami i otwartymi ustami.
Co się dzieje…
 Nikol chciała się odezwać, ale przerwał jej czytnik, który nie wyglądał jak poprzednie. Bardziej przypominał bardzo dziwny, wbudowany tablet. Z urządzenia wydobył się pisk i zaczęło, jak drukarka, skanować ich.
O nie...Usłyszała szept wydobywający się z  ust Jacoba
– Jacob, o co chodzi? Powiesz mi co się dzieje! – krzyknęła piskliwym głosem, zaciskając pięści. Nie miała pojęcia co się dzieje, dlaczego on się tak zachowuje, jakby wydano mu wyrok śmierci.
O nie...
 Spojrzała na niego i po tym spojrzeniu wiedziała, że zaraz wydarzy się coś bardzo, bardzo złego. A może nawet spełni się jej myśl.
Gdy zostali zeskanowani od góry do dołu usłyszeli głośny szczęk, jakby otwierały się olbrzymie, stalowe drzwi. Dziewczynę ogarnęła nadzieja i euforia, że może jednak im się udało, ale to nie one były źródłem dźwięku. Podeszła do chłopaka i złapała go za rękę, ale on tego nie zauważył. Z niedowierzaniem wpatrywał się w ogromną, stalową ścianę. Dziewczyna poczuła się jakby dostała klaustrofobii. Miała wrażenie jakby ściany zaczęły coraz szybciej się do niej zbliżać.
A raczej jedna.
Nie miała jednak tylko wrażenia, gdyż to działo się naprawdę. Czuła, jakby została pozbawiona kręgosłupa. Fala drgawek owładnęła jej ciałem. Żołądek podszedł jej do gardła. W środku zdawała się pusta, a jej głowa nie umiała skleić żadnej myśli. Zaczęła krzyczeć, jak jeszcze nigdy.
Przepraszam...szepną Jacob.
Zacisnęła czy, oczekując miażdżącego cierpienia. Ból przeszył jej ciało jak prąd, nie mogła wziąć głębokiego oddechu. Ściana zatrzymała się, jednak ścisnęła ich niebezpiecznie. Czuła ból w piersiach i brzuchu. Ucisk był tak silny, że gdy łapała tlen, płuca przylegały do żeber, powodując cierpienie. Łzy leciały jej jak grochy, chociaż sama nie miała pojęcia z jakiego powodu. Szczęścia. Strachu. Wydarzeń. Czy czegokolwiek innego. Po prostu ryczała, nie mogąc się opanować.
Była tak bardzo roztrzęsiona, a na dodatek nie miała pojęcia, co robić. Ściana dociskała jej klatkę piersiową blokując jej ruchy. Nie wiedziała czy dziękować Bogu, że żyje, czy to dopiero początek zabawy.
Nikol... Nic ci nie jest?Usłyszała troskę w roztrzęsionym głosie przyjaciela. Nie widziała go, ale wiedziała jak może wyglądać.
Żyje.wyłkała.
Dasz radę się przepchnąć?
 Zaczęła się wiercić i używając dużej siły, zdołała przejść jakieś pół metra. Poczuła piekące szczypanie na policzku, syknęła.
Co jest? Był tuż za nią.
Zdarłam policzek.Poczuła ciepłą, metaliczną ciecz na ustach.
Dasz radę. Wierzę w ciebie. – Dotknął jej nadgarstka.
 Wzięła płytki wdech i używając resztek sił ruszyła przed siebie, jęcząc przy każdym zarysowaniu skóry. Po kilku minutach znaleźli się przy metalowych drzwiach, które ich przed chwilą uwięziły. Gdy tak stali razem ściśnięci, skaner znów się włączył. Wyprostowali się przerażeni. Nie mieli już drogi ucieczki.  Nagle coś zapikało i usłyszeli szczęknięcie drzwi. Nikol znów trzęsła się jak nałogowa alkoholiczka, rozglądając się, jak ratować życie. Nie było to potrzebne.
Drzwi stanęły przed nimi otworem.
Spojrzeli po sobie nie wiedząc, czego się spodziewać tym razem. Jacob złapał jej dłoń i popchnął ciężkie wejście. Ujrzeli garaż, pełen niesamowitych, dziwnych pojazdów.
Jesteśmy uratowani. – powiedział z euforią. Spojrzał na nią, obdrapaną, z zaschniętą krwią na twarzy, z przerażeniem jak i ulgą w oczach. Z nadzieją. Opanowali się by nie skoczyć sobie do ramion, gdyż wiedzieli, że to jeszcze nie ten moment. Szczęśliwi ruszyli do białego samochodu, wartego miliony.
Był cały biały, a jego koła wyglądały, jakby były tylko narysowane, tam gdzie powinny być. Nie to zdawało się najdziwniejsze. W miejscu, gdzie znajdowała się  przednia szyba dalej ciągnęła się blacha z dachu. Nie, to nie była blacha, to jakby czarna osłona.
Lampy, długości ramion, świeciły dziwnie, za czystym blaskiem, gdy tylko podeszli. Nikol aż odskoczyła, wystraszona, ale chłopak ją uspokoił. Pokiwała głową i przyjrzała mu się jeszcze raz.
A drzwi?To te jakby czarnym flamastrem, namalowane dwie kreski na środku boku samochodu?
 Po bokach kanciasty a z przodu przechodzący w wygładzoną blachę, czy co to było.  Kształt auta był opływowy, stworzony do mknienia po autostradzie. Całość wydawała się dumna. Wyglądał, jakby lewitował nad ziemią.
 Gdy stanęli przed nim, drzwi się same, jakby rozpłynęły się w powietrzu ukazując ciemną tapicerkę i pełną technologii tablicę rozdzielczą. Dziewczyna była zachwycona.
Podziwiała wnętrze. Na szybie, która przypominała czarny ekran widziała, jakby przez kamer to, co działo się przed autem. W rogach przedniej szyby były nagrania tego, co się widniało obok pojazdu jak i za nim.
Deska rozdzielcza okazała się jedynym, wielkim telewizorem. Na samym środku, wielkimi liczbami odliczał się czas. Po bokach, tej dziwnej deski rozdzielczej, liczby, wyrazy, znaki. Dziewczyna wiedziała jednak, do czego służą i co oznaczają.
Siedzenia miał czarne. Nie wyglądały one jednak jak zwykłe siedzenia w samochodzie, gdyż przy każdym jej ruchu dopasowywały się do niej.
Była wyczerpana fizycznie jak i psychicznie. Gdy usiadła na tym wygodnym fotelu, miała ochotę położyć się i zapomnieć o tym koszmarnym dniu.
Dniu, a czuję jakby moja osiemnastka była takim odległym wspomnieniem.
  Położyła głowę na zagłówek.
Błagam wydostań mnie stąd. Zabierz mnie do domu. Nic nie mów, tylko jedź.    
Gdy tylko zamknęła oczy, usnęła. Ostatnie, co pamiętała to, to że Jacob coś mówił, a potem już spała. Nie miała pojęcia jak stamtąd się wydostali, ani co się działo wokoło. Dręczyły ją koszmary, dlatego zaznała wypoczynku za dobrze ani za długo. Gdy się obudziła, pędzili z bardzo dużą prędkością po autostradzie. Spojrzała na piękną, wymęczoną, podrapaną twarz chłopaka. Był skupiony i zamyślony. Odwrócił wzrok do niej a ona próbowała się uśmiechnąć, ale wyszło jeszcze gorzej.
Dziękuję. – wychrypiała.
Prawie cię zabiłem a ty mi dziękujesz? – Był zdenerwowany, zły na siebie, zły na wszystko co się wydarzyło. Cały plan wziął w łeb. O mało nie zabił Nikol, nie znalazł Niki i nie wiedział, co dalej.
Gdyby nie ty bym już dawno była martwa.powiedziała poważnie.
On nie zwracał na nią uwagi, był zapatrzony w jezdnię, ale poczuł jej dotyk na swojej dłoni, przez co przeszedł go dreszcz.
Siedzieli chwilę w ciszy. Odwróciła głowę w stronę okna. Patrzyła na rozmazany krajobraz. Odezwała się, wciąż patrząc w szybę.
Co mi groziło? Czy oni też są w niebezpieczeństwie? Wróciła myślami do obłąkanej twarzy przyjaciółki i jej słowach, gdy miała wychodzić z pomieszczenia, „Jesteś tu bezpieczna. Nie masz się, czego bać. Naprawdę. Jak by chcieli ci coś zrobić już dawno mieli szansę nie?”. Pomyślała o Rudej, która jej pomogła. O Julii i Zuzce. Jacob westchnął i zamknął oczy na moment.
Im nic nie będzie. Pobawią się trochę, wyciągnął parę informacji o twoim życiu i wszystkim, co z tobą związane, a na koniec odstawią do domu nim ktokolwiek zorientuje się o ich zniknięciu. Nimi się nie martw, martw się o siebie. Spojrzał na nią zaniepokojony. Jesteś w zagrożona. Pragną twojej śmierci, jak ludzie wygranej. – powiedział z obrzydzeniem Wzdrygnęła się. – Nie mogę ci za dużo powiedzieć. Przekaże tylko tyle, że przed nimi i nami broniła cię twoja matka. Nie dała cię w żadne ręce, mimo, że Szejn nachodził ją przez osiemnaście lat. Nie dała cię na szkolenie, bo wiedziała, że nie wyszłabyś z tego cało, po chociaż jednej misji. Nie dożyłabyś piątych urodzin. Twoja matka nie zgodziła się, aby cię wykorzystali do własnych celów. Gdyby cię zostawiła i przez nich złamałabyś prawo, to by było z tobą bardzo, ale to bardzo źle.  – Cały czas wpatrywał się w przednią szybę. Nikol trawiła te wszystkie informacje.
 Ludzie, których widzę pierwszy raz w życiu, chcą mnie zabić.
Ludzie, którzy mi pomogli, chcą mnie tak wykorzystać, że tego nie przeżyję.
Mój przyjaciel, mój Jacob, którego znam od maleńkości, mówi mi, że pracuje w jakimś gangu? Grupie przestępczej? Wywiozą mnie na narządy? Do okradania banku czy sklepów jubilerskich?

Nic nie wiem, ale z tego co wychodzi nigdzie nie jestem bezpieczna. Nigdzie. Nika mówiła, że tamci mi nic nie zrobią. Nie wiem. Już nic nie wiem. Chłopak, który mnie uratował, mówił mi, że każdy pragnie mojej śmierci? To, kim ja do cholery jestem? Co ja do zakichanej nędzy zrobiłam, że aż chcą mnie zabić?! Co to za ludzie? Nie mogę nikomu ufać. Tylko samej sobie. Nikomu, a zwłaszcza jemu.

19 komentarzy:

  1. Żeby nie było...
    Fantastyka naukowa (ang. science fiction) – gatunek literacki lub filmowy, a także gier komputerowych o fabule osnutej na przewidywanych osiągnięciach nauki i techniki oraz ukazującej ich wpływ na życie jednostki lub społeczeństwa. Razem z fantasy i horrorem, fantastyka naukowa zaliczana jest do fantastyki.

    Ja piszę właśnie o ludziach z przyszłości, którzy wykorzystują 30 % swojego umysłu, o społeczeństwie jakie będzie ( wedłóg mnie ) za ileś lat, o ich zachowaniu i rzeczach jakie stworzą. Czyli fantastyka naukowa a nie gwiezdne wojny...

    OdpowiedzUsuń
  2. LEPIEJ BYĆ NIE MOŻE ! Jest wręcz IDEALNIE... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Super że się podoba. Bardzo się cieszę :D

      Usuń
  3. Bardzo fajny rozdział
    P.S. Kiedy następny
    P.S.P.S Wiedziałem że napiszesz o sf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przepraszam że odpowiadam tak późno, no ale lepsze to niż nic. Rozśmieszyła mnie Twoja uwaga o sf. Wole żeby nie było niedomówień ;*

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę !! Dziękuję !! <3 ♡♡

      Usuń
  5. Asking questions are actually good thing if you are not understanding anything entirely, but this post offers pleasant understanding yet.


    Visit my webpage - minuman berenergi aman tidak berbahaya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm sorry I do not understand too much post. I know I wrote about the questions, but do not understand what the questions mean, if you're with me yet that it would be nice if you read this response and told me. Thank you for that you are or were.

      Usuń
  6. Zamiast "oczy" było "czy", poza tym było też "usiadła się".
    "trzy lśniące auta. Pojazdy były białe i lśniące" - już było, że lśniące xD
    "wyglądających w autobusu"
    "z takich firmy"
    No więc zaczęła się akcja. Ten rozdział mnie w sumie usatysfakcjonował, choć nie wiem czemu nauczycielka tłumaczyła się uczniom ze swojej decyzji. Dlaczego mówiła im co sprawdzała, itd... moim zdaniem nie musiała.
    Dzieciaki też jakieś głupie, że od razu uciekać zaczęły, choć faktycznie samochody bardzo dziwne, a już ten jeden, na który natrafiła dziewczyna, taki opuszczony, to w szczególności mnie zadziwił.
    Zastanawiam się czemu ją tak boli głowa.
    Przy dialogach czasami nie ogarniałem kto co mówi, ale ogólnie było okay.
    Wrócę jeszcze do wcześniejszego rozdziału myślami i mnie ogólnie dziwią relacje Marleny i Nokol, bo są takie.. bardzo toksyczne. Jej matka mnie cholernie irytuje i nie miałbym nic przeciwko jakbyś babsztyla ukatrupiła w najbliższych rozdziałach.
    Zastanawiam się gdzie toczy się akcja i dlaczego niektórzy bohaterowie mają takie polskie imiona, a inni jakieś wymyślne, rodem z kosmosu.

    Pozdrawiam i teraz ja poczekam na ciebie. Zaczniesz mnie nadrabiać, to wcześniej czy później, ale do ciebie przybędę i także nadrobię. Po prostu kieruję się zasadą, że pierwszeństwo mają moi czytelnicy.

    Jeszcze raz pozdrawiam i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz :D Ciesze się ze ci się podoba i wg. Dzięki za wskazówki usiądę do komputera i poprawie. Zaczęłam czytać i ciebie i byłam w połowie ale że było późno to nie dokończyłam a wczoraj nie miałam czasu. W końcu weekend i nareszcie będę miała na to czas. I jeszcze raz dziękuję :D

      Usuń
  7. NO postarałaś sie. :D jest okejka. w koncu coś się dzieje, trochę nie ogarnęłam niektóych sytuacji, ale jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam jakieś durne wrażenie, że Nikol traktuje mamę bardzo przedmiotowo, a z początkiem rozdziału odniosłam wrażenie wręcz jak służącą, nie podoba mi się to coraz bardziej ;/
    Zwróciłam uwagę na mały błąd w jednej części dialogu. Nie da się być "prędkim" tylko "szybkim" ;p
    Kurde, chciałabym móc napisać, że wreszcie jakaś akcja się dzieje, ale niestety nie wciągnął mnie ten rozdział za specjalnie ;/ No ale nic, mam nadzieję, że następne będą o niebo lepsze :D I lecę czytać dalej c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) no cóż nie wszystkim wszystko się podoba. Mam nadzieję, że później wpadnie ci do gustu. :)
      I jak coś to naprawdę nie czytaj na przymus, bo nie chce, żeby to opowiadanie było czytane bo trzeba tylko po to bo chcę. Nawet jak przestaniesz czytać u mnie to ja i tak przyjdę do ciebie, bo twoje mi się podoba. Jeśli moje opowiadanie cię nie wciąga to nie czytaj na przymus. Zostaw i nie męcz się. :) ( tylko nie odbierz tego jako, że się gniewam 0.0. Nie co to to nie. Po prostu prubuje wszystkim pokazać, że czytanie czego kolwiek na przymus jest bez sensu. ;) )

      Usuń
  9. Jejku czuję się jak..... zahipnotyzowana! へ-へ Mega!!
    Nawet nie wiesz, jak ja kocham sci-fi <3 <3
    Gdy to czytałam to naprawdę czułam się jakbym tam osobiście była. Choć troszeczkę w niektórych momentach nie wiedziałam kogo ucieczkę opisywałaś, ale po chwili odnajdywałam się :D
    No to lecę czytać kolejne, lecz nie wiem, kiedy je skomentuję (może dzisiaj, ale nic nie obiecuję :* XD )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa ^.^ Nie ma sprawy, dla mnie ważne, że jesteś <3

      Usuń
  10. Witam ponownie, widzę że akcja powoli zaczyna się rozkręcać. Rozumiem że ci ludzie którzy chcieli porwać całą wycieczkę kłamiąc przy tym, że są z firmy wynajmujące im autokar, to co sami o których rozmawiała mama Nikol z Marcelem? Ciekawe co się stało z resztą młodzieży? Lrce dalej, może uda mi się jeszcze przed pracą że dwa rozdziały przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko nadrabiasz O.O serio jesteś niezła. Ja w tym opowiadaniu tak wiele rzeczy ukrywam, daje podteksty lub pisze dosłownie o co chodzi i wiele osób nic nie widzi. Dobra spostrzegawczość. Dzięki za komentarz i za to ze jesteś :D

      Usuń