poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 8

Gdy się obudziła nareszcie nie bolała ją głowa. Nie zastanawiała się  nad tym co wydarzyło się wcześniej. Była tak obojętna, że nie zdziwiłby jej widok nawet różowego słonia w pomieszczeniu. Leżała tak po prostu o niczym nie myśląc pierwszy raz od kilku dni. Nie zaciekawił jej nawet za bardzo widok łysego mężczyzny, który wszedł do pomieszczenia dzięki rozsunięciu się ścian. Zerknęła na niego i dalej wpatrywała się bez wyrazu w biały sufit.
Nikol, jak się czujesz? usłyszała. Zerknęła na niego znudzona.
Okey – odpowiedziała obojętnie i wróciła do wpatrywania się w swój punkt.
Ubierz się a jak skończysz przyjdę po ciebie. – powiedział po czym wyszedł.
Dziewczyna nie zastanawiała się w co ma się ubrać. Po prostu rozejrzała się i zauważyła dziurę w ścianie a w niej jej białe legginsy i czarną bluzę, które miała na sobie przez tych kilka przerażających dni. Ubrania były czyste i pachnące tak cudownym zapachem, że nozdrza wciągały go bez opamiętania. Wzięła rzeczy, po czym stanęła już ubrana wdychając piękny zapach. Jej umysł robił się co raz mniej obojętny. Zaczęła czuć ból w sercu na wspomnienia słów łysego mężczyzny. Nie był to taki potworny ból jak wtedy, gdyż nadal była owładnięta obojętną aurą. Obróciła się lekko wystraszona, gdy usłyszała za sobą mężczyznę.
Chodź. Już czas żeby cię zobaczył. – uśmiechnął się do niej smutno, po czym ruszył wprost na ścianę a ona się przed nim rozsunęła ukazując długi biały korytarz.
Ściany, jak w tunelu, oraz podłoga były w połysku i świeciły, przez co korytarz był bardzo jasny. Nigdzie nie było okien ani żadnych drzwi. Nikol szła za nim nie odzywając się. Wsłuchiwała się w głośny odgłos swoich butów i cichuteńki mężczyzny. Po pewnym czasie skręcili wprost na ścianę. Łysy przycisnął swoją dłoń do niej a powierzchnia pod nią rozświetliła się na niebiesko a ściany rozsunęły się ukazując duży stół z krzesłami dla trzydziestu osób. Ściany były pokryte lustrami razem z sufitem i podłogą. W pomieszczeniu znajdował się wysoki, bardzo przystojny mężczyzna, który był podobny wzrostem temu co ją przyprowadził. Był obcięty na łyso i miał zarost. Jego rysy twarzy były bardzo zarysowane przez co Nikol wydał się nie miły i stanowczy. Stał opierając się o stół i wpatrywał się w łysola numer jeden. Gdy pokręcił głową zwrócił wzrok na dziewczynę zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu. Umysł Nikol przezwyciężył obojętność i zaczął oceniać sytuację. Serce waliło jej w piersi, że bała się, aby tylko nie wyskoczyło ze swojego miejsca. Dłonie zaczęły jej drżeć a ona popatrzyła na niego wystraszona. Dlaczego nikt nic nie mówi? Co chcą mi zrobić? Nadal żyje, czy to dobrze znaczy? Tłumok myśli wirował w jej czaszce powodując pulsowanie. Jej instynkt samozachowawczy krzyczał żeby uciekała, ale ona stała skamieniała nie wiedząc co zrobić.
Jesteś silniejsza niż myśleliśmy. Twój umysł broni się przed lekami. Nie chce zostać uśpiony. Wciąż żyjesz. I co my mamy teraz z tobą zrobić, Nikol Ubesejret? – odezwał się twardym głosem, który odbijał się od ścian.
Bronię się przed lekami?! Miał zostać uśpiony?!
Nikol zaczęła szykować się do ucieczki. Oddychała panicznie rozglądając się za możliwym wyjściem, ale nigdzie nie znalazła drzwi. Poczuła dłoń na plecach. Odwróciła się gwałtownie patrząc na twarz mężczyzny, który ją przyprowadził.
Nikol nikt nie powiedział ci czemu się tu znalazłaś, prawda? – powiedział straszny  łysol
N-n-nie odezwała się drżącym szeptem. Skarciła się w duchu, że pokazuje jak bardzo się boi.
Jesteś bardzo podobna do matki, ale urodę i wzrost oczywiście masz po ojcu. – westchnął.
Żołądek Nikol, który był i tak ściśnięty zacisnął się jeszcze bardziej na wzmiankę na temat ojca.
S-skąd zna p-pan mojego o-o-ojca? – wydukała ze ściśniętym gardłem.
Znam go i to bardzo dobrze. – uśmiechnął się do niej – ale nie chodzi tu o to skąd go znam. Tu chodzi kim on jest. – spojrzał jej w oczy. – a kim jest twoja matka. Usiądź.nakazał. Nikol bała się sprzeciwić i ruszyła z ręką mężczyzny, na plecach. Usiadła na jednym z krzeseł, które było wygodniejsze od jej łóżka.
Kojarzy ci się nazwa „Kasyczi” ? – spytał straszny łysol spoglądając na nią z wyższością.
Kojarzy mi się z kasyci. Jednym z starożytnych narodów, którego pochodzenie nie jest do końca jasne. W Mezopotamii Kasyci po raz pierwszy pojawili się w okresie starobabilońskim - ich najstarsze ślady pochodzą z XVIII w. p.n.e. W początkach panowania babilońskiego króla Samsuiluny napadli na Babilonię, zajmując Ur i Uruk. Jednak dowody wskazują na to, że Kasyci nie wyparli wcześniej zamieszkującej te tereny ludności. Trochę później odnotowujemy w królestwie Hana władcę o kasyckim imieniu - Kasztiliasza. – wyrecytowała.
Mądra i dobra pamięć. – mruknął. – Głównie chodzi mi o to, że nie wiadomo dokładnie jego pochodzenia. Dlaczego? Wróćmy do czasów powstania człowieka. Człowiek powstał od małpy? No chyba niektórzy patrząc na ich iloraz inteligencji. Kilkadziesiąt milionów lat temu żyli sobie Kasyczi. Mądre stworzenia bardzo przypominające nas. Mieli po prostu większe głowy i dłuższe kończyny przez co mierzyli około trzy, czterty metry. Z czasem się podzielili na cztery grupy. Pierwsza grupa na drodze ewolucji zaczęła maleć a ich rozum praktycznie się nie rozwijał dopiero z czasem zaczęli stawać się coraz mądrzejsi. Odłączyli się od swoich pobratymców i ruszyli własną drogą dzięki czemu powstała twoja matka – człowiek. Druga grupa, która była znacząco mniejsza,  na drodze ewolucji też zaczęła maleć, ale inaczej. Zaczęli się lepiej rozwijać a nie stać w miejscu. Stawali się co raz mądrzejsi. Grupa Kasyczi mimo mniejszej liczby wytrwała aż do dziś a z nimi twój ojciec. – Nikol popatrzyła na niego z uniesionymi brwiami. Tak jak myślałam, jest to psychiatryk.
 – I co wasza teoria powstania człowieka ma wspólnego ze mną? – spytała cicho.
– Nikol to nie jest teoria. – powiedział łysol numer jeden.
– Powstały dwa różne gatunki. Rozmnożenie kasyczi i człowieka to tak jakby rozmnożyć psa i kota. Widziałaś kiedyś psokota?  – Ten groźny mężczyzna spojrzał na nią z uniesioną brwią.
– Nie- odpowiedziała ledwie słyszalnie.
– No widzisz. Ja Kasyczowieka też nie. – Spojrzał jej w oczy a ona parsknęła śmiechem, ale zaraz tego pożałowała.
– Co  takiego cię śmieszy? – spojrzał na nią poważnie.
– Przepraszam – piskneła
– No powiedz. Zobaczymy co takiego śmiesznego jest w tej sytuacji. – powiedział ostro. Nikol mocno wbiła w dłonie swoje paznokcie.
– Czy dla was jestem mutantem?  Dziwnym stworem?  Kotopsem?  – odpowiedziała kpiąco.
 Nie miało to tak zabrzmieć...
– Jesteś czymś o czym nie mamy pojęcia. Jesteś czymś niewyjaśnionym. Czymś co nie miało prawa powstać. Zdradzić ci tajemnice? – Zniżył głos do złowrogiego szeptu – Jesteśmy trochę podobni do ludzi. Boimy się tego co nie wyjaśnione. Co przeczy wszystkim prawom nauki. A jeśli tak się dzieje to co trzeba z tym zrobić ? - zrobił złowrogą nutę ciszy. – Trzeba to zniszczyć, bo może się okazać złowrogie dla otoczenia. Jesteś mutantem, który może wymordować nas wszystkich. – Odsunął się od jej twarzy a ona przerażona spojrzała na niego.
– Boicie się mnie? To mi trzęsą się kolana. Zabiłby mnie pan jednym ciosem. Jestem tak niebezpieczna jak malutki króliczek. Serio? Boi się mnie pan? – Zacisnęła szczękające zęby. Chyba zaraz zwymiotuję.
– To co wydaje się bezpieczne wcale nie musi takie być. Twój organizm nie bez powodu ma samoregenerację i buntuje się przeciw tak silnym lekom,  że uśpiłoby wielkiego mężczyznę.
– Tamci, co chcieli mnie zabić też się mnie bali? To dlatego mnie szukali? – zaczęła szybciej oddychać.
–Tak
Gdybyście mi powiedzieli wszystko oni wszyscy by żyli. Przyczyniliście się do mordu kilku dziesięciu ludzi. – popatrzyła na niego nienawiścią,  by zrozumiał co uczynił.
Szkolenie zaczniesz w najbliższym czasie. Zaraz poznasz Rush’a ( czyt. Rasza) . To on jest odpowiedzialny za stworzenie z ciebie wojownika. – powiedział straszny łysol, jakby nie słyszał tego co przed chwilą powiedziała Nikol. Traktował ją jak osobę z dużo niższej sfery. Pokazywał swoją dostojną powagą i kamienną twarzą, że ma się podporządkować, że ma być posłuszna. Nikol od razu go nie polubiła. Nie pyskowała, gdyż wiedziała co mogą z nią zrobić a ona bardzo pragnęła wrócić do matki. Mama...
Proszę wypuście mnie. Błagam zrobię wszystko. – po jej twarzy znów zaczęły płynąć łzy. Znowu? To ile ja ich jeszcze mam?!
Zabiją cię nim jeszcze tam dotrzesz. Myślisz, że nie wiedzą już gdzie mieszkasz? – Mama! Nikol zaczęła panicznie oddychać. Co jeśli coś jej zrobią? Im chodzi o mnie! Mężczyzna patrzył jej w oczy, jakby chciał coś z nich wyczytać. Miał skrzyżowane ręce na piersi. Stał wyprostowany. Jego twarz nie zmieniła wyrazu z kamiennej maski, na pocieszający uśmiech, Nadal była zimna i bezwzględna.
 Ja muszę wracać do domu. Oni ją zabiją. Ona tam jest. Moja mama nie jest niczemu winna. – dziewczyna zaczęła mieć w głowie najgorsze scenariusze. Straciłam wszystkich. Jak stracę ją nie będę mieć już nikogo.
– A jak ty sobie to wyobrażasz? Myślisz, że jak tam wrócisz to co? Powstrzymasz ich? Zadzwonisz na policję ? A może poprosisz żeby wyszli z twojego domu? – drwił z niej.
Zrobię, cokolwiek w mojej mocy. Nie będę stać i patrzeć jak robią jej krzywdę. Nie pozwolę, żeby umierała w  samotności. Rzucę się na nich, będę walczyć. Nie dam  jej  skrzywdzić. – powiedziała poważnie patrząc mu w oczy. Odezwała się w niej lwica. Ogień podniecający  chęć obronienia matki. Myślała przez chwilę, żeby się rzucić na mężczyznę, ale nie poprawiłoby to jej sytuacji a tylko pogorszyło.
–Tylko byś jej zaszkodziła. Tak to jest możliwość, że będą ją tylko obserwować, aż właśnie tak pomyślisz i wrócisz. Jeśli zrobią jej krzywdę, nie zrobisz tego. Będziemy wiedzieć, jeśli stanie się jej coś. Jeśli się do niej zbliżą. Aktualnie obserwują mieszkanie. Szukają ciebie. ­– wskazał palcem na nią. Imponowała mu jej ochota do walki za własną matkę, ale myślał, że jest mądrzejsza niż takie samobójcze podejście do sytuacji. Trzeba będzie ją jeszcze wiele nauczyć, ale jest w niej potencjał – pomyślał. Obserwował jej zachowanie. W jednej chwili płacze pokonana, w drugiej jest opętana furią a następnie zagubiona. Za bardzo emocjonalna – pomyślał – Jest tak podobna do swojej matki
A co jeśli nie chcę tego szkolenia? – obserwowała jego postawę. Myślał, że chociaż zadrga mu powieka, a on nic. Po prostu wpatrywał się w nią. Jak posąg wielkiego uczonego.
To zginiesz. Jeszcze nie wiem, czy konkretnie przez nas, ale na pewno przez nich. – powiedział to tak, jakby mówił o  pogodzie. Kombinuje, ale nie jest taka mądra. Nie myśli o za i przeciw. Podejmuje spontaniczne decyzje. Jest mądrzejsza, od człowieka, ale nie wydaje się lepsza od nas. –analizował.
Do pomieszczenia wszedł ponad dwumetrowy, umięśniony mężczyzna. Brunet miał niesamowicie ciemnobrązowe oczy, które wydawały się aż czarne. Na ich widok szczęka Nikol dosłownie opadła. A ja myślałam, że Jacob jest bardzo przystojny. Chłopak z urodą anioła wydawał się na dwadzieścia lat. Miał dostojny wyraz twarzy, który pokazywał, że jest ważną osobą. Jego poważna mina, nie zdradzała żadnych uczuć, poza wyższością. Nikol, chłopak wydawał się trochę straszny, wolała z nim nie zadzierać. Wiedziała, że mógłby ją zabić jednym palcem. Nie pasowała jej jego postawa. Był zbyt dumny, zbyt pewny siebie. Ustał na baczność przed łysolem, z którym rozmawiała.
Hershey (czyt. Herszej) gdzie on jest? Gdzie mój wojownik, najlepszy z najlepszych? Wszyscy się niecierpliwią. – odezwał się niskim głosem.
Rush poznaj Nikol – straszny łysol zwany Hesheyem  wskazał dłonią na dziewczynę. Mężczyzna zmierzył ją wzrokiem i spojrzał z niedowierzeniem na Hersheya, z obrzydzeniem na Nikol. Jeszcze raz popatrzył na czerwoną od łez twarz, na nadal rozdziawioną buzię, na chudziutką, drobną sylwetkę.
No chyba sobie jaja robisz – zwrócił się z niedowierzaniem do Hersheya. – To? – wskazał na dziewczynę – To ma budzić grozę w Kasyczi? Tyle szumu, o TO ? Widziałeś ją? Hershey proszę cię nie mów, że mówisz poważnie. Powiedz, że to jakiś kiepski żart. Dobrze wiesz, że nie lubię żartów. Jak ja mam z tego czegoś – tu spojrzał na Nikol z odrazą – stworzyć coś?! No chyba cię głowa boli. Jak TO nie zrobi ani jednego ćwiczenia. Popatrz. – szturchną ją a ona aż musiała dać krok w tył, żeby się nie przewrócić. – Widzisz? Następnym razem jeśli będziesz chciał wmawiać ludziom, że Ciemne Dni nadejdą końca, to spójrz wcześniej na towar jaki przywozisz. – i wyszedł ze złością.
W pomieszczeniu nastała cisza. Hershey wziął głęboki oddech i przetarł twarz dłońmi. No proszę, jakaś reakcja! Czyli jednak człowieku kamieniu ty coś czujesz! Nikol nadal stała skamieniała po tym ataku na nią. Od razu chłopak nie przypadł jej do gustu. Czuła się osaczona. Puściła zagryzaną wargę, o której nawet nie wiedziała, był to jej taki nawyk, gdy się denerwowała. Miała ochotę coś powiedzieć temu Rushowi, ale słowa ugrzęzły jej w gardle, trochę ze strachu, trochę z oburzenia.
No dobrze nie jest jakoś tam umięśniona, czy dobrze zbudowana, ale to jest powód, żeby nazywać mnie TYM CZYMŚ! To jak na mnie patrzył, jakby była trędowata... A w czym on niby jest lepszy? Nażarł się sterydów i co myśli, że zaraz mu się będą wszyscy podporządkowywać?! Dobra fakt, nikogo nie zamierzam zbijać i stawać się maszyną do zabijania, no ale to nie powód, żeby tak się zachowywać! Znalazł się pan i władca. I za co on tak pała do mnie nienawiścią? Jak ja nigdy go na oczy nie widziałam!
Nikol… Nikol! – wzdrygnęła się. Nie zauważyła, że Hershey coś do niej mówi zdenerwowany.
Przepraszam, zamyśliłam się – rumieniec wpełz na jej twarz.
–  Widzę ­– warknął.  ­ – Szejn pokaże ci gdzie będziesz mieszkać. – wskazał ręką na mężczyznę, który ją tam przyprowadził. Nikol zupełnie o nim zapomniała, że był w pomieszczeniu.

Chodź  ­ – odezwał się i położył rękę na jej plecach.

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajny komentarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o post ? Jak tak to dziękuję :D

      Usuń
  2. Mam dwa pytanie
    Kiedy nastepnty rozdział?
    Skąd bierzesz takie fajne pomysly na rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział będzie hen długo a pomysły hm.. nie wiem. Głownie mi się ta historia przyśniła a tak to, to słucham muzyki i piszę nawet nie wiem co xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny rozdział a nie komentarz sry dopiero teraz zauważyłem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ! Ciesze sie ze ci się podoba !!! Mam nadzieje ze będziesz ze mną i mnie nie opuścisz♡♡

      Usuń
  5. Jest okejka! dlugość w końcu fajna, coś się dzieje, mniej opisów i już mi się podoba.
    O, czemu robisz z Jacoba tego złego. On nie jest złyy, on jest fajny. bardzo go lubię, nie rób tak. ehh.
    Usypia ją puknięciem , a to dobre , hahahah :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale podjar Patrycji w końcu się coś podoba xD. Fajnie że to przeczytałaś :D

      Usuń
    2. Ale podjar Patrycji w końcu się coś podoba xD. Fajnie że to przeczytałaś :D

      Usuń
  6. Parsknął* śmiechem. No i trochę tak nie łączy się ze sobą, że skoro Jacob był i chyba nada jest jej chłopakiem, a tu określiłaś go mianem "przyjaciel". Bynajmniej dla mnie jest to uważane jako błąd.
    No ale ogólnie widzę, że robi się coraz ciekawiej. Akcja pełna grozy, chociaż może nie jak z horroru, którą lubię, ale jednak coś tam mną ruszyło, więc plusik jest :D Zobaczymy, dokąd dalej ją tam wiozą i co z nią zrobią :)
    Bardzo mnie ciekawi to, co Nikol ma w sobie takiego wyjątkowego, co potrafi robić, czego inny nie potrafi? Hmmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję za komentarz :D Naprawdę bardzo mnie podbudował :D Jacob nigdy nie był jej chłopakiem. Nigdy nie napisałam, że nim był, ale wiem, że można odnieść takie wrażenie. Cząstki horroru pojawią się później ( tak zdradzę ). Uczę się dopiero pisać horror i mogłabyś mi powiedzieć jak mi idzie w nowym opowiadaniu z horrorem mamoonatujest.blogspot.com

      Jeszcze raz dziękuję za komentarz :D

      Usuń