poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 3

            Nikol otworzyła oczy, lecz na początku nie mogła złapać ostrości. Po jakimś czasie wzrok w końcu przyzwyczaił się do palącej bieli. Jej głowa nadal pozostała ciężka, jak po przebyciu gorączki. Uniosła ręce, by przyjrzeć się kroplówce wbitej w zgięcie przedramienia. Westchnęła i wróciła do leżenia.
Zaraz…
Szybko znów przyjrzała się swojej ręce, a konkretnie dłoni. Czegoś jej tam brakowało. Przeszukała pamięć, przez co napłynął jej obraz walki z Ninją.
Matko, jak to brzmi...
Zmarszczyła brwi i doznała szoku. Owładnęła ją panika. Oddech jej przyspieszył. Szybko podniosła się i usiadła na łóżku szpitalnym. Jeszcze raz zerknęła na dłoń bez zakrwawionego bandaża i ani jednej blizny.
Ile spałam? Który dzisiaj? Który miesiąc?!
Słyszała gdzieś z boku, jak urządzenie coraz szybciej pikało. Gdy ogarnęła ją histeria, do pomieszczenia weszła kobieta w białym fartuchu, o tak rudych włosach, że aż raziły. Jej twarz była idealna, a w zielonych oczy o tak samo intensywny kolorze jak Nikol,  bił spokój. Dziewczyna sama nie wiedziała czemu, ale czuła się przy niej bezpiecznie. Z powrotem położyła się i czekała na to, co powie lekarka.
Lekarka? Ona może mieć maksymalnie dwadzieścia siedem lat.
– Witaj Nikol, jestem tu po to, żeby ci pomóc. – odezwała się melodyjnym głosem, który był bardzo przyjemny dla ucha.
– Gdzie ja jestem? Który dziś dzień? – zapytała szybko, gdyż bardzo zależało jej na tych informacjach. Gdy czekała na odpowiedź zerknęła na idealnie wygojoną dłoń. Ruda uśmiechnęła się przyjemnie i podniosła kartki, by spojrzeć w jej kartę.
– Środa, a ty jesteś u nas od jakiejś godziny, więc nic się nie zmieniło. –  Czytała. – Znajdujesz się w szpitalu, aniołku.
Godzinę. Jestem tu godzinę. Czyli nie miałam zranionej ręki? Nie było Ninji?
– Co się stało? – zapytała pomiędzy przerwą jednej myśli a drugą. Pokręciła głową, nic jej nie pasowało do tego, co wiedziała.
– Trafiłaś do nas z migreną, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Musisz też odstawić leki, które przyjmowałaś przez ostatnie kilka lat. Już nie są ci potrzebne. Twoja mama właśnie podpisuje wypis i możesz iść do domu.
Odstawić leki? Te leki przez które widziałam Ninje? Przecież dopiero co obiecałam je przyjmować!
Nikol nie zauważyła kiedy lekarka wyszła, a zastąpiła ją Maylena z pielęgniarką. Kobieta miała szarą, zmęczoną twarz. Widać było, że ta godzina dała jej ostro w kość. Gdy pielęgniarka zdjęła dziewczynie wenflon i przylepce, wyszła. Nikol zastanawiała się, dlaczego miała podłączoną aparaturę, skoro to była zwykła migrena, ale szybko odepchnęła tą myśl.
– Chodź, idziemy do domu. – Matka wyciągnęła do niej rękę.
Nikol spuściła nogi z łóżka, przez co trochę zakręciło jej się w głowie, lecz zaraz wszystko wróciło do normy.
Więcej nie wspominała na temat Ninji, ani zaleczonej dłoni, która może wcale nie była skaleczona. Wolała, żeby nie myśleli o niej jak o wariatce.

*
            Osiemnastka Nikol trwała w najlepsze. Ludzie się bawili, inni zaliczali zgony w ubikacjach, a jeszcze inni wymieniali się potem na parkiecie lub przy barze upijali jeden drugiego. To ostatnie liczy się do Niki, przyjaciółki Nikol, która po wypiciu takiej ilości alkoholu powinna być obrzygana i spać gdzieś pod płotem, natomiast wyglądała jakby tylko trochę szumiało jej w głowie. Miała zarumienioną twarz i lepszy humor niż zwykle. Złapała nowe ofiary jakimi były dwie szatynki – koleżanki z ich klasy. Całą paczką, czyli jubilatka z Jacobem i Niką oraz nowymi ofiarami dziewczyny, siedzieli przy barze. Nikol popijała leniwie drinka, przysłuchując się opowieściom Zuzy i Juli, które kolegowały się z nią od przedszkola. Dziewczyna tylko kręciła głową i wybuchała śmiechem na jakieś wspomnienie, a czasami odchodziła na parkiet, bo nie mogła się temu przysłuchiwać. 
            – A pamiętasz, Julia – Zuza o mało nie udusiła się od śmiechu. Musiała sobie zrobić chwilę przerwy, bo zabrakło jej powietrza.
            – Spokojnie, spokojnie, bo się tu nam udusisz. – Poklepała ją po plecach Nika, chichocząc na jej zachowanie.
            – Julcia, skarbie ty moje, pamiętasz swój ulubiony przysmak? Gniecione mrówki ze zjeżdżalni, która stała na mrowisku? – Dziewczyna, która niczym nie dorównywała Nikol czy Nice, przyłożyła palce do ust i cmoknęła. – Delicje! Aż się głodna zrobiłam. – Bar znów omiotły salwy śmiechu.
            – Oho, Julia, może ci pomóc trawić do kibla? – zapytała blond piękność, łapiąc koleżankę za ramię, gdyż ta leciała na blat.
Jej kolor twarzy się zmienił, dlatego Nika szybko zeskoczyła z stołka barowego i złapała ją pod pachę. Wyglądało to komicznie, gdyż ona prawie ją unosiła w powietrzu przy swoich dwustu dwunastu centymetrach, a metr sześćdziesięciu sześciu dziewczyny. Pomimo wysokich obcasów, które dołożyły Nice dodatkowe dziesięć centymetrów, trzymała się stabilnie.
            – Chodź Jul, tylko błagam nie na buty! – pisnęła mając przed czami swoje nowe szpilki w pozostałościach obiadu koleżanki zmieszanej z kolorową wódką.
            – To się nam dziewczyna zaprawiła – powiedziała bardziej do siebie niż do reszty Zuza.
            – Dziwisz się? Z Niką nawet największy gangster by nie wygrał, a ona potem zrobiłaby jaskółkę. – Jacob pokręcił ze śmiechem głową.
Był z tą mocną głową blisko, tak jak Nikol, ale nie tak, jak właśnie z jubilatką. Wzrokiem wyszukał ją w tłumie bawiących się gości, której połowy nawet nie kojarzył z widzenia. Niestety nie dostrzegł jej ponad nimi, więc stwierdził, że musiała wyjść się przewietrzyć. Czasami przydawał się ten ich gigantyzm. Jednym łykiem dopił swojego drinka i zaczął się przepychać do wyjścia.
Nie pomylił się. Stała oparta o ścianę budynku z odchyloną głową i zamkniętymi oczami. Nie wystraszyła się, gdy podszedł do niej, bo bardzo dobrze wiedziała kto to. Jego wzrok jeździł z jej upiętych włosów, potem na odkryte ramiona, następnie na obcisłą, czarną sukienkę z miękkiego materiału, która jeszcze bardziej podkreślała jej idealną figurę. Aż westchnął, gdy zlustrował jej chude, na dodatek długie nogi odziane w czarne szpilki z wiązaniami na kostkach.
– Przestań się na mnie gapić. – powiedziała, nadal mając zamknięte oczy. Parsknął.
– Ja się nie gapię tylko podziwiam widoki. – Podszedł do niej i oparł się obok. – Jak tam impreza? Tak jak chciałaś?
Na jej twarzy pojawił się uśmiech, przez co on też się uśmiechnął.
– Tak, jest idealnie. Nika upija mi gości, Zuza wypomina moje dojrzałe błędy życiowe, a ty jak zwykle robisz mi za ochroniarza, gdy zniknę na dwie sekundy z oczu.
– Wypraszam sobie. – Złapał się na klatkę piersiową, jakby został urażony. – Mogę pójdź, jeśli nie jestem mile widziany w tym towarzystwie. – Odwrócił się, ale ona chwyciła go za rękę i popatrzyła mu w oczy.
– Zostań. – szepnęła.
Chłopak zamrugał i pozostał na swoim miejscu.
– Więc… – zaczął, przerywając ciszę. – Co jeszcze chcesz dziś zrobić? – Na jej twarzy pojawił się chytry uśmieszek.
– Chcę zwiać z własnej imprezy. Zbieraj dziewczyny i spadamy stąd. – Jacobowi spodobał się ten pomysł i szybko zniknął za drzwiami.

            – Więc gdzie idziemy? – zapytała Zuza, która robiła za podpórkę Julii.
            – Możemy iść na stare cmentarzysko pod górą Tantos. – powiedziała Nikol, którą niósł na barana Jacob, a w ręku miał jej niewygodne buty. To on wydawał się z nich wszystkich najbardziej trzeźwy.
            Propozycja Nikol spotkała się z jękami dziewczyn.
            – No gdzie! Przecież to jest jakieś trzy kilometry stąd, plus wejście pod górę! – marudziła Julia.
            – A co powiecie na ruiny hrabstwa Ga… Ga…
            – Galar. – Dokończyła za Jacoba Nika.
            – Blondi, jaki ty masz ładny akcencik! – zawołała zdumiona Nikol.
            – A dziękuję, dziękuje. – Nika pokłoniła się kilka razy. – A tak serio, to jest dobry pomysł, bo hrabstwo jest zaraz obok. – Wskazała kierunek.
            – No więc idziemy na imprezę do Galarów! – Pięść Zuzy wystrzeliła w górę. – Ech, Julia, teraz idziesz sama, moje ramię przez ciebie nigdy już nie będzie takie samo. – jęknęła rozmasowując obolałe miejsce.
Nikol także postanowiła iść o własnych nogach, ale buty nie wróciły na pierwotne miejsce. Krzyknęła cicho, gdy jej naga stopa spotkała się z zimną ziemią. Potem szli w ciszy, której nie mogły znieść przyjaciółki.
            – Julia?
            – Tak, Zuza?
            – Czemu idziemy tak te smęty? Zaśpiewajmy coś!
            – Give me love, give me love, give me loooove. – zaśpiewała Julia. Zuza nie pozostała jej dłużna. Razem stworzyły duet wyjców. Nikol owładnęło dziwne uczucie, ale nie miała pojęcia czemu. Patrzyła w ziemie, by nie potknąć się o nierówny chodnik.
– Nikol, ptak ci nasrał na włosy – powiedział ze śmiechem Jacob, wskazując na czubek głowy przyjaciółki.
            – Co?! – pisnęła dziewczyna, w panice łapiąc się za wskazane miejsce. Gdy jej palce nie napotkały żadnej podejrzanej substancji, wybuchły salwy śmiechu.  – Ha, ha – mruknęła sarkastycznie. Nikol zrobiło się jeszcze dziwniej, ale odepchnęła to od siebie.
Blondynka o wysokich kościach policzkowych i idealnej cerze bez skazy zawiesiła rękę na jej ramionach, przyciągając ją do siebie.
            – Oj, głuptasku, nie foszkuj się już. Musimy mieć…
            – Kozła ofiarnego. – Brunetka powiedziała sama do siebie. Nika zdziwiła się.
            – Skąd wiedziałaś? – Nikol wzruszyła ramionami.
            – Mam dziwne Déjà vu. – mruknęła, ale ta wypowiedź znów jakby nie miała trafić do odbiorców. Nika parsknęła.
 Pocałowała ją w policzek, chwiejąc się na wysokich obcasach.
Dwie dziewczyny, które wyglądały karłowato przy tej wielgachnej trójce, szły z przodu, myląc słowa piosenki i wydzierając się na całą okolicę. Jacob zastanawiał się, jak to możliwe, że jeszcze nikt nie wezwał policji, jako że na zegarku dochodziła dwunasta.
            – Och, Julia, Zuzka, zamknijcie w końcu te paszcze, bo… – Nikol zamrugała. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało. Nie mogła skojarzyć dlaczego. Wiedziała, że za chwilę Zuza i Julia będą śpiewały jeszcze głośniej.
– Give me love, give me love, give me loooooove. Give me looooooove, oh give me loooooove… – Nie myliła się.
            – Nikol – zaczęła Nika. – Będziemy gorsze? Pokażmy im, jak się śpiewa! Oh give me looo…
            Brunetka uniosła rękę i zakryła usta blondynce, przewracając przy tym oczami.
            – Jeszcze tego by mi brakowało, żebyś ty mi do ucha się darła. Fuuuu!!! – krzyknęła z obrzydzeniem, gdy przyjaciółka zaczęła lizać ją po dłoni. Natychmiast ją puściła, ale ta nadal trzymała rękę zawieszoną na jej ramieniu. Niebieskooka chciała wytrzeć obślinioną skórę o jeansy Niki, ale zatrzymała się w pół ruchu i zdziwiona przypatrzyła jej się dokładniej. Zaczęła panikować. Zatrzymała się gwałtownie, co zauważyli pozostali.
            – Nikol, co ci jest?
            Dziewczyna kręciła głową. Jej oddech przyspieszył, a serce waliło jak oszalałe.
            Ja wiem. Ja wiem. Ja wiem, co się zaraz wydarzy.
            – Źle się czuję, wracajmy… – powiedziała słabo, jednocześnie wypatrując, czy oni się pojawią. Na jej nieszczęście – nie myliła się.
            Najpierw wyrosły przed nimi dwie ciemne sylwetki. Nastolatkowie nie zwrócili uwagi na tak mało ważny szczegół, a już na pewno się nim nie przejęli. Nikol natomiast zachowywała się jak oszalała. 
            – Wracajmy. Wracajmy! – zaczęła krzyczeć.
Nikt nie wiedział, czemu ona się tak zachowuje, ale jak ma im powiedzieć, że za chwilę wydarzy się coś bardzo złego? Nie uwierzyliby. Żadna osoba nie ruszyła się w stronę powrotną, natomiast Jacob podszedł do niej i złapał ją za ramiona, a następnie potrząsnął.
            Potem rozległy się krzyki, i to donośne – tych już nie zignorowali. Wszyscy się odwrócili.
            – Cześć, dziewczyny, dokąd się wybieracie? – wrzeszczeli dwaj faceci z naprzeciwka. – Odprowadzimy was!
            – Tak, chyba do swojego łóżka lub najbliższego krzaka – szepnęła Nika do ucha Zuzy.
Nikol dostała drgawek. Zaczęła się wyrywać Jacobowi. Chłopak chyba wiedział, o co jej chodziło.
            – Będzie dobrze, nie dam cię skrzywdzić. – powiedział poważnie, patrząc jej w oczy. Nie podziałało. Po tych słowach odwrócił się w stronę przybyszy.
            Ty nie rozumiesz!
            – Nie, dziękujemy bardzo miłym dżentelmenom, ale mamy już swoją eskortę – odpowiedziała z przekąsem Julia, wskazując kciukiem przez ramię na Jacoba. Mężczyźni przez chwilę wydawali się niepewni, patrząc na ponad dwumetrowego chłopaka, ale nie zniechęcili się.
            – Będziemy o wiele lepszym towarzystwem.
            Nikol potrząsnęła ramieniem Jacoba, by powiedzieć mu co się wydarzy, ale on strzepnął jej rękę i posunął bliżej Niki. Do oczu dziewczyny napłynęły łzy przerażenia.
Gdy w końcu się zeszli i stanęli naprzeciwko siebie, facet w kapturze oblizał usta i dotknął biodra Zuzki. Dziewczyna błyskawicznie strzepnęła jego dłoń, jednocześnie odskakując w tył, w stronę wysokich koleżanek i chłopaka. Jacob wyszedł naprzód. Pochylił nisko głowę, by spojrzeć w twarze przybyszom.
            – Jakiś problem? – powiedział niskim głosem, łapiąc za bluzę jednego z nich. Ku zdziwieniu zielonookiego, brodacz nie odezwał się, za to na jego usta wkradł się uśmieszek wyższości. Jacob rechotał w duchu, bo przecież to on nad nim górował i na dodatek to ON unosił go kilka centymetrów nad ziemią.
            – Jacob… – usłyszał cichy głos Nikol.
Puścił brutalnie ubranie dresa, odpychając go przy tym, po czym odwrócił się, by spytać, o co chodzi – ale już sam wiedział. Wszystko działo się to samo co w śnie dziewczyny. Tu także dołączyli do dresów przyjaciele.
Za późno. Już jest za późno!
            – Czego chcecie? – Chłopak groźnie pokazał, że się ich nie boi i że nie są mile widziani w ich nowym stowarzyszeniu przyjaźni.
Nika zdawała się otrzeźwieć: stała już pewnie na nogach z podobnym, złowrogim wyrazem twarzy. Ona i Jacob wydawali się pewni siebie, zaś Nikol z dwiema szatynkami przysunęły się bliżej siebie, łapiąc jedna drugą, pilnując siebie nawzajem.
Zginiemy. Wszyscy zginiemy. A może to znów sen? Może znów mi się to wszystko śni, niczym powtórka serialu.
Jeden z dresów zrobił śmiały krok w stronę Nikol, co wyglądało śmiesznie, zważając na to, że dziewczyna przewyższała go o dziesięć centymetrów. On jednak nadrabiał brak wzrostu masą.
W oczach Jacoba zapłonęła furia. Chłopak niemalże warknął na mężczyznę. Doskoczył do niego w tej samej chwili, w której dres próbował objąć Nikol w pasie. Ta szarpnęła się, czując obcą rękę niebezpiecznie nisko na biodrze; Jacob zamachnął się, by wyprowadzić morderczy cios w twarz. Któraś z dziewczyn wrzasnęła przenikliwie, któryś z napastników zarechotał, wybuchło ogólne zamieszanie.
W trakcie szamotaniny Nikol znów nie wiedziała już, czyje ręce jej dotykają, kogo ona sama usiłuje odepchnąć, kto jest jej wrogiem, kto przyjacielem.
Znów. Znów. Znów wszystko to samo.
Jedynym wyraźnym, a nagłym i przeraźliwym doznaniem był ból – ból, który gwałtownie eksplodował w jej jamie brzusznej, ból związany bezpośrednio z nożem zagłębionym w jej ciele. Ból, któremu towarzyszył nieprzyjemny, chlupoczący dźwięk, ale tego nie usłyszała.
Osunęła się na kolana. Jej usta się otworzyły, a ona niemrawo wpatrywała się w dziurę w jej brzuchu. Dotknęła to miejsce dłońmi, które zaraz zostały pokryte czerwoną substancją. Rozejrzała się dookoła. Widziała, jak Nika dopadła jej na kolanach i próbowała zatamować krwawienie, cały czas do niej mówiąc, lecz słowa nie docierały do dziewczyny.
Nie usłyszała pisku opon i huku, spowodowanego wpadnięciem ciała na rozpędzony samochód. Świat zaszedł mgłą. A może było to oślepiające światło reflektorów?  Ktoś odciągnął od niej Nikę, która szamotała się jak oszalała, ale napastnik był o wiele silniejszy. Ktoś krzyczał. Ktoś płakał. Ktoś uciekła. Nic do niej nie dotarło. Nikol straciła podporę. Runęła na ziemię. Widziała biegnące stopy. Nie słyszała wystrzałów. Zamknęła oczy. Tylko na chwilę. Zrobiły się zbyt ciężkie. Gdy je otworzyła dalej leżała we własnej kałuży krwi.  Przed jej oczami ukazały twarze. Całe brudne, mokre twarze Juli i Zuzy, które leżały nieruchome na ziemi. Przechyliła lekko głowę, by zobaczyć ciemną, wielką postać. Wydawała jej się taka znajoma... Trzymała w dłoni połyskujący karabin, z którego najwidoczniej przed chwilą został oddany strzał do jednej z niskich przyjaciółek.
Wszystko się uspokoiło.

Nie mogła krzyczeć, nie mogła mówić. Mogła tylko unieść dłoń, za którą zaraz została podniesiona. Powieki znów jej opadły, ale nie przejmowała się tym. Znajdowała się w bardzo dobrze jej znanych ramionach, a następnie w ciepłym, miękkim pomieszczeniu. 

34 komentarze:

  1. To się zazywa wyłudzenie

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze to nie wyłudzenie tylko chcę sprawdzić ile osób to czyta. A po drugie po co mam wstawiać rozdziały jak nikt nie czyta ? Wyłudzenie to by było jak bym pisała do wszystkich na około, żeby dali komentarz jak to robi wiele osób na fb.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znasz się na żartach

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, mam nadzieje że tak będzie a nawet lepiej :)

      Usuń
  5. I have beern exploring for a little for any high-quality articles or weblog posts
    on this kind oof area . Exploring in Yahoo I at
    last stumbled upon this site. Reading this
    info So i'm happy to convey that I have an incredibly good uhcanny feelling I came upon exactly what
    I needed. I so much surely will make certain too don?t puut out of your mmind
    this web site and provides itt a look on a continuing basis.


    Here is my site - http://www.seoterbaik.com/2013/11/download-template-blogspot-seo-friendly.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much for your feedback. I'm sorry that I answer only, but the comment did not show me where it is needed. I am very happy that you are. I hope you did not forsake me. Thank you and sorry. I'll see your website. Cool that you're. I'm sorry for the mistakes, but the fault of google translator. I have a question: How did you find my blog?

      Usuń
  6. Wow, this piece of writing is nice, my younger sister is analyzing such things, thus I am going to tell her.


    Also visit my weblog ... minuman berenergi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for your comment and I'm glad that you like it. I hope that my sister also coincided with taste. I'm sorry that I answer only now, but the comment I did not show up in the right place. I'm sorry you very much. I hope you did not forsake me. I'm sorry for the mistakes, but the fault of google translator. Once again, I apologize and thank you. I have a question: How did you find my blog?

      Usuń
  7. Mogę zaoferować czytanie za czytanie i szczere komentowanie za szczere komentowanie. Czekam aż ponownie zawitasz do mnie, a wtedy ja powrócę do ciebie i myślę, że dam radę nadrobić całość w kilka (2-3 dni).

    Pozdrawiam:
    j-i-s.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawitam, zawitam tylko ostatnio wzięłam się za książkę a nie lubię przeplatać. Gdy skończę książkę będę czytać dalej, bo o takiej powieści nie da się zapomnieć. Oczywiście będę szczerze komentować i przeczytam całość, ale jak mówiłam nie chcę przeplatać.

      Usuń
  8. Rozdział fany jednak jest za długi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź, wszystko poprawiam wiec mogę wiedzieć co jeszcze. Dziękuję za opinie i ciesze się że ci się podoba :D

      Usuń
  9. Przeczytałem.
    Dziwne są te jej bóle głowy. Czyżby jakaś regeneracja?
    Nika i Nicol - bardzo podobne imiona, dlatego będą mi się mylić.
    Młodzież płytka, ale może jeszcze zmienię o nich zdanie. Póki co przybyło ich wszystkich naraz i... na nikim nie skupiłem przez to większej uwagi, bo zlali mi się w jedność i oceniam jako grupę.

    Pozdrawiam:
    otchlan-szarosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Co do bohaterów to tych, których powinno się zapamiętać, to się pojawią , że raczej kilka osób zapamiętasz. Dziękuję za poświęcony czas i ogólnie, byłam wczoraj u ciebie, ale jestem w połowie i wezmę się dopiero jutro, bo w końcu weekend. Jeszcze raz dziękuję :D

      Usuń
  10. No to po 1, chyba nie ma czegoś takiego jak "uczucie nic nie robienia" i w ogóle to "nie" z czasownikami piszemy osobno :P Przyczepię się do tego zdania "– Mogłabyś jechać pod jednym warunkiem – usiadła po turecku przed nią i popatrzyła jej w oczy – byś musiała... – ". Końcówka " byś musiała " jest niepoprawna gramatycznie. Lepiej już by to brzmiało, gdybyś napisała "musiałabyś" no i oczywiście pamiętać, żeby napisać to razem, nie osobno :) Czasami musisz się zastanowić, czy to co piszesz ma sens. Widziałam, że czytujesz książki. Ja czytając wyciągnęłam wiele wniosków i nauczyłam się wiele na temat pisania :)
    Noo i w sumie jak na ten rozdział, to by było tyle. Lecę dalej, jak obiecałam, by jak najwięcej zdążyć dzisiaj przeczytać :)
    Ach, co jeszcze zwróciłam uwagę, to dałabym Ci taką małą radę jeszcze. Kiedy piszesz dialogi, opisujesz rozmowy między ludźmi to na ogół nie czepiam się, bo rozumiem odzwierciedlenie realności, by utożsamić czytelnika z tą sytuacją bardziej, ale czasami powinnaś sama przeczytać to, co napisałaś, bo czasami naprawdę czuć, jakby się stało z gimnazjalistkami. Naprawdę, troszkę to wypadałoby ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję znowu za komentarz :D. Co do błędów, to wiem, że mam ich dużo, gdyż mam podejrzenie dysgrafi, ale staram się z czerwonym podkreśleniem współpracować.

      Co do dialogów, że są jak rozmowy gimnazjalistów, to sama jestem gimbem i może to troszkę wynikać z tego xd .

      Ciesze się, że jesteś i powtarzam to wielu osób, ale nie czytaj na przymus. Jeśli ja czytam twojego bloga nie znaczy, że musi podobać ci się mój. ;)

      Jeszcze raz dziękuję za komentarz

      Usuń
  11. no no no zgaduję, że wtedy, gdy bolała ją ta głowa to jej ciało się regenerowało. Extra tajemnicze :) No i bardzo ciekawych ma nasza Nicol znajomych :D
    Jutro postaram się przeczytać też z kilka odcinków, bo chcę być już u ciebie na bieżąco :) Zapraszam do siebie i serdecznie pozdrawiam :*

    Ps. Nie będę pisała Ci błędów, tak jak ty u mnie, ponieważ ja osobiście nie zwracam na nie uwagi i szczerze to nawet mi nie przeszkadzają XD (Ta dysortografia xdd)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję po raz kolejny za komentarz xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam momenty, kiedy główna bohaterka zaczyna wyzywać swojego przyjaciela, umieram ze śmiechu ;D ;D
    W końcu znalazłam czas, aby troszkę nadrobić Twojego bloga. :))
    Pozdrawiam, KatieKate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz i za to, że mi o sobie przypomniałaś, bo często zapominam o blogach i fajnie jak mi ktoś o sobie przypomina :D. Ja też trochę zadrobiłam u ciebie. :*

      Usuń
  14. Ubolewam nad tą małą czcionką :(

    Te bóle głowy mnie dziwiły, ale jeszcze bardziej to, że jej rany tak szybko zniknęły, czy ona jest normalną nastolatką? czy może ma jakieś siły czy zdolności nadprzyrodzone, o których może sama nawet jeszcze nie wie? Podobała mi się jej rozmowa z matką i to targowanie się o wycieczke.
    I znów kolejna małżeńska kłótnia, swoją drogą dziwi mnie ten stoicki spokój Jacoba, ja na jego miejscu odpłacałabym się jej podobnymi docinkami.
    Dużo nowych bohaterek, nie wiem czy uda mi się je wszystkie spamiętać, Niki i Nikol pewnie będą mi się mylić imiona.
    Lecę dalej!
    http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się zastanawiasz nad rozdziałem :) Czcionkę zaraz zmienię i dzięki, bo jej nie widziałam xd Dużo osób mówiło, że nie będą się mylić, ale Nika będzie trochę ważną postacią i ludzie się przyzwyczajają, nie mylą się ;) Spokojnie, bohaterów jest na razie wielu, ale tych co trzeba będzie zapamiętać, to będziesz pamiętać. Dzięki za komentarz! :D

      Usuń
  15. "a w zielonych oczy o tak samo intensywny kolorze jak Nikol, bił spokój" - z zielonych oczu
    "– Witaj Nikol, jestem tu po to, żeby ci pomóc. – odezwała się" - bez kropki na końcu zdania.
    "To ostatnie liczy się do Niki," - tyczyło się. Czemu "liczy" :D
    "po wypiciu takiej ilości alkoholu powinna być obrzygana i spać gdzieś pod płotem" - narrator powinien darować sobie tego typu teksty.
    "pisnęła mając przed czam"- oczami

    No hej, to znowu ja :D Ciągle tu jestem, pamiętam o Tobie, tylko trochę czasu mi brakuje na nadrabianie. Ale mam nadzieję, że prędzej czy później będę na bieżąco.
    Trochę skaczesz z akcją. Najpierw szpital, potem jakaś impreza, na koniec to "przewidywanie przyszłości", jakiś karabin.. Dużo tego, a to tylko jeden rozdział :D Brakuje mi opisów tych jej przyjaciół i jakichś cech charakterystycznych, dzięki którym zapadliby mi w pamięć. Ale jest ciekawie. Akcja powoli się rozkręca, a skoro mówisz, że następne rozdziały są lepsze, to nie pozostaje mi nic innego jak znaleźć chwile czasu, by je przeczytać ;)
    Pozdrawiam!

    sila-jest-we-mnie.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i moje błędy są epickie same w sobie. Nikt nie potrafi ich poskromić. Nawet beta! Haha. Dzięki za ich wyłapanie.

      Jest taka sprawa, że aktualizowałam rozdziały i one są zupełnie inne niż te, które były na początku. Wiec jak coś to radzę szybko przeczytać pierwsze 2 i będzie okey. Przepraszam że mące!

      Przyjaciele byli szczegółowo opisani w pierwszej wesji początku i to wszystko stawało się takie ciężkie i nudne, wiec starałam się połowę wyrzucić i są opisani minimalistycznie. Dzięki za uwagę pomyślę nad tym :)

      Nie ma sprawy jeśli chodzi o czas. Mi nie zależy czy ktoś jest na początku czy na końcu, ale ważne, że jest. Tylko to się dla mnie liczy. Nawet nie przejmuję się kiedy kto czyta, bo sama rozumiem, że świat goni. Także miej swoje tępo i wpadaj wtedy kiedy ci się chce ;)

      Ja sama osobiście byłam już u ciebie kilka razy, ale nie mam nieszczęsnego laptopa, a na telefonie nienawidzę pisać komentarzy. Odezwę się jak wróci moje dziecię :D.

      Dzięki za ten miły komentarz i porcję motywacji, z którą coś ostatnio u mnie krucho. Fajnie że jesteś :)

      Usuń
    2. Ja i moje błędy są epickie same w sobie. Nikt nie potrafi ich poskromić. Nawet beta! Haha. Dzięki za ich wyłapanie.

      Jest taka sprawa, że aktualizowałam rozdziały i one są zupełnie inne niż te, które były na początku. Wiec jak coś to radzę szybko przeczytać pierwsze 2 i będzie okey. Przepraszam że mące!

      Przyjaciele byli szczegółowo opisani w pierwszej wesji początku i to wszystko stawało się takie ciężkie i nudne, wiec starałam się połowę wyrzucić i są opisani minimalistycznie. Dzięki za uwagę pomyślę nad tym :)

      Nie ma sprawy jeśli chodzi o czas. Mi nie zależy czy ktoś jest na początku czy na końcu, ale ważne, że jest. Tylko to się dla mnie liczy. Nawet nie przejmuję się kiedy kto czyta, bo sama rozumiem, że świat goni. Także miej swoje tępo i wpadaj wtedy kiedy ci się chce ;)

      Ja sama osobiście byłam już u ciebie kilka razy, ale nie mam nieszczęsnego laptopa, a na telefonie nienawidzę pisać komentarzy. Odezwę się jak wróci moje dziecię :D.

      Dzięki za ten miły komentarz i porcję motywacji, z którą coś ostatnio u mnie krucho. Fajnie że jesteś :)

      Usuń
    3. To chyba jakaś epidemia, bo u mnie też ostatnio krucho z weną i chęciami. Ale musimy się zebrać, działać i nie poddawać! ;)

      Usuń
    4. Wiesz to chyba u wszystkich. To ta pogoda. Damy radę! :D

      Usuń
  16. Hi there! I could have sworn I've been to this blkog before but after looking att a feww of thee articles
    I realized it's new to me. Anyhow, I'm definitely happy
    I discovered it and I'll bbe book-marking it and checking back often!

    OdpowiedzUsuń